Własnie kończę oglądanie wczorajszego "Bliżej" Pospieszalskiego i nasuwa mi się tylko jedna konstatacja.
Jan Dworak to niekompetentna miernota. Człowiek, który - co nawet sam publicznie oświadczył w 27. minucie programu - uważa widzów TVP za kompletnych idiotów, nie rozumiejących najprostszych komunikatów i niezdolnych do analizy prostych argumentów. Konkretne pytania Elżbiety Kruk dotyczące finansowania uczestników konkursu koncesyjnego czy zarzuty szefowej Lux Veritatis (np. te o wartości wskaźnika zadłużenia obu spółek-wydmuszek czy raczej słupów, które pokonały TV Trwam) rozbijały się o doskonale teflonową, płaską powierzchnię jego miedzianego czółka. Obserwowanie żenujących popisów erystycznych Dworaka zderzonego ze szczegółowymi liczbowo zarzutami poddaje ciężkiemu testowi nerwy każdego podatnika, mającego choćby odrobinę obiektywizmu i świadomego, jakie pieniądze pasą brzuchy wszelkich dworakopodobnych. Wystarczy posłuchać, jak zachowuje się obecny szef Rady spytany o kwestię rozłożenia koncesjobiorcom na raty płatności opłaty za koncesję...
To nieprawdopodobne, jak impregnowany na elementarną logikę i twarde argumenty może być urzędnik państwowy. Pan Dworak równie przekonywująco zbijałby tyrady Elżbiety Kruk, gdyby co chwila odpowiadał jej "pomidor!". Zresztą, każdy niech sam się przekona:
Jeśli w taki sposób ma działać administracja państwowa, mająca stać na straży praworządności i opierać się na prawie...
Kiedy drodzy rodacy zrozumiecie, że Polska wam gnije?
(ms)