No i okazało się, że komuś "na wierchu" pękła żyłka. Ze strachu przed kompromitacją?
Jeszcze w czwartek Dworak Jan był absolutnie pewien, ze pierwszy multipleks jest już ostatecznie obsadzony, a konkurs rozstrzygnięty. W ciągu najbliższych dwóch-trzech lat miały się odbyć kolejne konkursy, co miało uciszyć narastający głos sprzeciwu wobec decyzji KRRiT - lub jakiegoś jeszcze wyżej postawionego machera - o nieprzyznaiu TV Trwam miejsca na pierwszym multipleksie.
Coś mi się wydaje, że "ktoś", "gdzieś" zlecił analizę prawną całej sprawy. I wynikiem jej mogło być, że te "kato-oszołomy" mają rację! Mogło okazać się - i tu pisze do drogiego blogera Olafo - że te cyferki chocby dot. wskaźnika zadłużenia spółki rzucane przez panią "oszołomkę z założenia" z Lux Veritatis jednak mają duże znaczenie (patrz poprzednia notka).
Podejrzewam, że przy kolejnym podejściu do multipleksu pierwszego ojciec Rydzyk nie będzie już miał problemu. Władza, która funkcjonuje od sondażu do sondażu, musiała zauwazyć 1 400 000 podpisów pod petycją i dziesięciotysięczną demonstrację uśmiechniętych babć w moherowych berecikach. Tego już isięnie udaje zamieść całkowicie pod dywan, szczególnie, że wajcha w mediach też już nie jest tak jednoznacznie przestawiona we właściwą stronę.
Warto wspomnieć, a co skomentował zaskoczony Joachim Brudziński, że nagle na pierwszym multipleksie znalazły się jeszcze cztery miejsca. Przypomnę - jeszcze w czwartek było po przysłowiowych 'ptokach".
Ciekawe, jak wyjdą sondaże jutro, panie Tusk?
(ms)
Pozdrawiam i sie ciesze.